„Przepraszam, proszę się przesunąć, bo komuś z was zaraz spadnie kokos na głowę”. To zdanie pada zawsze wtedy, gdy wraz z dziećmi ustawiamy się w kolejce po jeden z najpopularniejszych produktów w wiosce. Zainteresowanie nim jest ogromne, ale jak głosi wiszący na banerze reklamowym napis, sprzedawany jest tylko między godz. 18.00 a 21.30. Niestety, koło 20-tej nie ma już tu czego szukać.

W samym centrum, na najbardziej charakterystycznym we wsi skrzyżowaniu, gdzie po jednej stronie znajduje się prowadzony przez muzułmanów supermarket, a po drugiej stronie, drugi, który właśnie został przejęty przez tych samych właścicieli co pierwszy, stoi mały, charakterystyczny kram. Choć słowo „kram” jest tu chyba niezłym nadużyciem. To raczej mobilne mini stoisko, ustawione pod palmą, na którym od wielu już lat, upragniony przez zarówno miejscowych (szczególnie kierowców tuk-tuków) jak i turystów produkt, codziennie rozchodzi się jak świeże bułeczki. Jedno danie w dwóch odsłonach. Wegetariańskiej, wartej 80 INR (4 zł) i kurczakowej za 100 INR (5zł).

Momosy to bardzo delikatne pierogi gotowane na parze, które przywędrowały na południe Indii z Tybetu. Choć pewnie można się spierać o to, kto pierwszy ulepił pierogi, co w przypadku tego posiłku nie ma chyba większego sensu. To jedno z najbardziej powszechnych dań na świecie. Zawinięty w ciasto farsz w różnych szerokościach geograficznych różnie się nazywa. W Chinach- wonton, w Hiszpanii – enpanada, w Gruzji – chinkali, pielmieni w Rosji, ravioli we Włoszech, i tak można jeszcze długo. Tutaj za pierogi odpowiadają głównie knajpy prowadzone przez mieszkańców Indii, przybyłych w sezonie turystycznym za chlebem, z północy kraju.

W naszym indyjskim domu pierogi są jednym z najbardziej oczekiwanych przez najmłodszych domowników daniem. Gdy nadchodzi wieczorowa pora, a żadnemu z nas nie chce się zbliżać do garów, ktoś po prostu rzuca zdanie: „No to co, może dzisiaj momosy?”. I wobec braku jakichkolwiek oznak sprzeciwu, wyruszamy po tybetańskie pierogi na kolację.

W kolejce po pierogi najczęściej stoimy wraz z turystami z Rosji, którzy przychodzą po nie jak po swoje. Do tego stopnia opanowali tę ofertę ulicznej gastronomii, że pani, która robi i sprzedaje momosy, wszystkie reklamy i napisy na swoim kramie przepisała właśnie na język rosyjski. Poza tym zainteresowanie ze strony Rosjan jest tak duże, że sprzedawczyni zmuszona była nauczyć się podstaw tego języka. I rzeczywiście całkiem nieźle przyjmuje zamówienia, wydaje posiłki i liczy resztę, wszystko w języku Puszkina. Gdy przychodzi nasza kolej, pani znając już upodobania naszej piątki, doskonale wie co i w jakiej ilości chcemy. Nakłada, pakuje, przypomina o kokosach spadających na głowę i już. Mamy kolację. Dwie porcje wegetariańskie i dwie kurczakowe. Po 6 sztuk w każdej paczce.

W domu rozkładamy talerze, dodajemy sosy, które pani zapakowała w małe woreczki zawiązane gumkami (które swoje drugie życie zawdzięczają naszym dzieciom, przeistaczając się w kolorowe pierścionki) i kolacja gotowa. Jedzenie momosów to jeden z nielicznych momentów, kiedy nikt nic nie mówi. Dzieciaki w ciszy pożerają swoje porcje, walcząc między sobą o to, kto pierwszy dostanie dokładkę i dodatkowego kleksa sosu, a my w tej ciszy uśmiechamy się do siebie znacząco.

No i jeszcze jedno. Momosy okazały się bardzo ważnym daniem podczas Świąt Bożego Narodzenia, które spędziliśmy w Indiach. Z powodzeniem odegrały rolę tradycyjnych, polskich pierogów z kapustą i grzybami. Choć bez grzybów, za to z białą kapustą, cebulą, marchewką i kolendrhą, uratowały nasz stół. Niestety, suszone borowiki, które przywieźliśmy sobie z Polski by zrobić prawdziwe, świąteczne dania, nie wytrzymały temperatury i wilgoci. „Czy na grzybach mogą być grzyby?” zapytał Marcin patrząc, w połowie grudnia, na pokrywającą borowiki pleśń…

Jedna myśl na temat “Ruskie pierogi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s