Indie. Bieda, brud, choroby. W ten sposób wygląda stereotyp, który wielu osobom blokuje dostęp do tego kraju, a już na pewno nie wyobrażają sobie przyjazdu tutaj wraz ze swoimi malutkimi dziećmi. Niejeden znajomy pytał nas o panujące tu warunki higieniczne i o choroby, które mogą spotkać turystów.

Jeśli chodzi o choroby, prawda jest taka, że dopaść Was może absolutnie wszystko to, co już znacie, to o czym kiedyś coś słyszeliście, jak i to, o istnieniu czego nie macie zielonego pojęcia. Przekrój jest naprawdę szeroki. Ale nie zniechęcajcie się. Możecie też przez cały wyjazd pozostać w dobrej formie. Nie mniej jednak pare słów o tym jak zadbać tutaj o swoje zdrowie.

Ubezpieczenie – pierwsza, naprawdę ważna sprawa. Bez niego nie możecie nawet myśleć o przyjeździe tutaj. Podstawowe kosztuje kilka złotych dziennie i jest wystarczające nawet w przypadku poważniejszych hospitalizacji, a nawet szpitalnych zabiegów i operacji. I to w prywatnej placówce, która jest na poziomie świata zachodniego. My, z takiej (odpukać) nie korzystaliśmy, ale nasi znajomi, owszem. Mamy za to doświadczenie z publiczną służbą zdrowia i naprawdę nie mamy uwag, choć sprawa wydawała się poważna. O tym, jak Marcina ugryzł wąż, możecie przeczytać poniżej:

https://high-five.pl/2020/01/20/tak-tu-sa-weze-nasze-zycie-przed-i-po-ugryzieniu/

Podczas każdych wakacji, tak i tutaj może zdarzyć się wszystko. Popularny jest kaszel i ból gardła (klimatyzacje i różnice temperatur), zatrucia pokarmowe (zazwyczaj wystarczy dieta i dobre elektrolity), skaleczenia i otarcia (dobrze mieć nie tylko plastry ale i coś do odkażenia rany np. Octenisept). Ale może być i poważniej. Na porządku dziennym są tu kolizje drogowe i potrącenia. Warto wziąć pod uwagę inne, dość powszechne choroby nie związane z klimatem, ale które właśnie tutaj mogą nas złapać (np. zapalenie wyrostka).

Przygotowując swoją podróż do Indii warto sprawdzić, czy w pobliżu miejsca, w którym będziemy przebywać jest dobry szpital, przychodnia lekarska, czy, codziennie otwarte, apteki. Nie warto zabierać z Polski całej apteczki leków, bo indyjski przemysł farmaceutyczny jest świetnie rozwinięty i ceny leków są nieporównywalnie niższe od tych w Europie.

Ale dzisiaj chcemy Wam opowiedzieć o lekarzu, do którego chodzimy zawsze wtedy, gdy coś nam, czy naszym dzieciom dolega. To dr Siddharth Ved Prakash, czyli dr Sid. Świetny facet, w plus minus, naszym wieku. Jest rodzinnym lekarzem w Benaulim i jest niesamowicie wszechstronny. To stary model lekarza internisty, który spotyka się tu z absolutnie nieporównywalnie większym przekrojem problemów niż inni, znani nam dotychczas lekarze. Czekając do niego w kolejce, widzimy tu cały przegląd problemów i schorzeń, które ten człowiek musi rozwiązywać. A w kolejce są zazwyczaj dzieci mieszkańców naszej wsi ze swoimi rodzicami, ich dziadkowie ledwo podtrzymujący się poręczy pod gabinetem, turyści emeryci z całego świata ze swoimi schorzeniami i sposobem leczenia ze swoich krajów, który pewnie bywa zupełnie inny niż tu w Indiach. Do tego nagłe przypadki. Np. przywieziony samochodem przez sąsiadów człowiek, który właśnie zasłabł czy ma zawał. Byliśmy tu kiedyś świadkiem dokładnie takiego wydarzenia. W tym całym kolejkowym patchworku chorób i dolegliwości czasem stajemy też my.

Doktor Sid jest przyjazny, konkretny, świetnie mówi po angielsku. Tym, którzy na codzień nie używają medycznego angielskiego, polecamy, aby przed wizytą sprawdzić nazwy konkretnych dolegliwości lub nazwy medyczny np. konkretnych organów, z którymi ma się problem. Dzięki temu łatwiej, trafniej i szybciej dogadacie się z lekarzem. Oczywiście zawsze można zdać się na międzynarodowy język „wskazywania palcem” gdzie, co i jak nas boli, ale jednak precyzja przy diagnozie jest ważną wartością.

Przekrój naszych kłopotów zdrowotnych był dość szeroki. Od pediatrycznych, związanych z niegroźnymi infekcjami, przez poważniejsze, gdzie konieczne było podanie antybiotyków, aż po te, które wymagały dość specjalistycznych badań. Zawsze wszystko przebiegało sprawnie, szybko i tanio… Każda wizyta to 300 INR (16 zł) a dla przykładu podstawowa morfologia- 200 INR (11 zł).

Oddzielny temat to apteka działająca przy przychodni. Łączy ją z gabinetem lekarza małe okienko… Gdy pacjent wychodzi uzbrojony w receptę od dr. Sida, przechodzi na tył budynku do apteki i tam kupuje leki zalecone przez doktora. Gdy farmaceutka ma jakieś wątpliwości, czy pytania, krzyczy przez okienko do lekarza z prośbą o radę czy jakieś uszczegółowienie, a ten przyjmując już następnego pacjenta, wykrzykuje nagle co i jak powinno być i sprawa jest załatwiona.

Z perspektywy tych kilku miesięcy bardzo sobie cenimy sąsiedztwo takiej przychodni i tak bliskiego nam doktora. Daje to nam duże poczucie bezpieczeństwa. Jest jakaś prawidłowość w tym, że lęk przed chorobami daleko od domu jest bardziej wyraźny niż w naszych domowych realiach. Tutaj najprostsze dolegliwości wzbudzają dużo większą czujność niż w Warszawie. Szczególnie jeśli chodzi o nasze dzieci. Zadbajcie więc podczas wyjazdu o dobrą opiekę dla Was i dla Waszych maluchów. Zaszczepcie się, przed wyjazdem dokładnie przebadajcie, weźcie tylko te leki które musicie, zabierzcie książeczki zdrowia dzieci i po przyjeździe na miejsce, jak najszybciej znajdźcie Waszego lokalnego lekarza.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s