Od pierwszego dnia pobytu w Indiach zapragnęliśmy go mieć. Był naszym marzeniem. Żeby codziennie miksować te pachnące jeszcze przed obraniem, owoce. Żeby dodawać do nich jogurtu i tworzyć coraz to nowe smaki indyjskiego lassi. Żeby zgniatać ananasy, papaje, banany, arbuzy i mango na wybuchającą smakiem papkę, zamykać w lodowych foremkach i mrozić na zdrową przekąskę. Żeby kupować te kolorowe warzywa, robić z nich gładkie kremy, posypywać świeżymi ziołami, uprażonymi pestkami czy migdałowymi płatkami. Żeby mieszać z nimi ryż i tworzyć codziennie nowe smaki kaszek dla Franki. Do pełni szczęścia potrzebowaliśmy w zasadzie tylko jego. Blendera. No i mamy. Problem. Za problemem.

Już na początku mieliśmy podzielone zdania. Jedno z nas oczyma wyobraźni widziało działający na pełnych obrotach blender kielichowy. W tym porządnym sprzęcie miało się zmieścić dużo jedzenia, tak żeby starczyło dla całej naszej piątki. Drugie z nas, dużo bardziej wolało ten ręczny- bo poręczny, bo lekki, bo szybko go można umyć.

Wizyt w sklepie było kilka. Oglądanie, porównywanie cen, szukanie tego, który sprosta wszystkim wymaganiom. Przy okazji będzie niedrogi i jeszcze wizualnie nie najbrzydszy. Ostatecznie w wyborze zadecydował aspekt praktyczny czyli jego rozmiar. Blender ręczny miał okazać się lepszy niż kielichowy, bo w naszej kuchni blat, służący powszechnie do przygotowywania posiłków, nie został tu niestety zaprojektowany z tą myślą.

Przezornie, pomyśleliśmy też o tym, że takie urządzenie dobrze jest kupić w naszej wsi, na wypadek gdyby się np. kiedyś zepsuł. Nie trzeba będzie nigdzie jeździć, szukać miejsca naprawy. Będzie na gwarancji i „jakby co”, zrobią go zapewne od ręki.

Poszliśmy więc na zakupy do jedynego tu sklepu ze sprzętem agd. Na uginających się, nie tylko od ilości rzeczy ale od lichego ich przymocowania do ściany, pułkach blenderów kielichowych było kilka. Ręcznych tylko dwa. „Weźmy więc droższy, pewnie porządniejszy”- pomyśleliśmy zgodnie. No i skuszeni krzyczącym na pudełku napisem „HERO DELUXE”, wzięliśmy. Blender ręczny marki Suman. 350 watów, 12 miesięcy gwarancji. Kilka różnych końcówek, kilka pojemników, no po prostu lux! A do tego ten oblany wodą arbuz umieszczony na pudełku, który sprawiał, że już oblizywaliśmy się na samą myśl o robionym za chwilę soku.

W drodze do domu kupiliśmy banany, mango i arbuza. W planach było kilka smaków lodów, sok i lassi. Nasz entuzjazm osłabł jednak już kilkanaście minut później. Po rozpakowaniu sprzętu, wybraniu odpowiedniej (choć nadal nie wiemy czy oby na pewno ) końcówki, podłączyliśmy mikser do prądu.

Kto z Was pamięta sprzęt agd z lat 80. będzie doskonale wiedział o co chodzi. Odkurzacz marki Zelmer przy naszym blenderze działał wyjątkowo cicho. I przynajmniej miał choć minimalną moc. Miksowanie banana z jogurtem i mlekiem trwało i trwało. W tym czasie sprzęt tak bardzo się zagrzał, że trzeba było robić co chwilę przerwę. Po kilkunastu minutach część banana nadal spoczywała w nienaruszonym stanie na dnie, a część oblepiła starannie „odpowiednią końcówkę”. Bananowe lassi było więc średnio bananowe a do jego wypicia konieczna była łyżeczka.

Nie poddaliśmy się jednak. Uzbroiliśmy się w cierpliwość i blendera używaliśmy codziennie. Przez tydzień. Bo po tygodniu pracy odmówił współpracy. Wydobywający się z niego dźwięk przypominał hałas lądującego helikoptera, a unoszący się z niego dym przypominał nam o palonych w Indiach śmieciach. Na szczęście mieliśmy przecież schowaną w bezpieczne miejsce gwarancję. Zapakowaliśmy blender i poszliśmy z nim do sklepu.

Właściciel sklepu na gwarancję nawet nie spojrzał. Podłączył, powąchał, potrząsnął, po czym wyjął z innego pudełka ten sam blender tylko w innym kolorze i włożył go do naszego opakowania. Nasz włożył do tego pierwszego i odstawił sprzęt na półkę. W szoku i niedowierzaniu wyszliśmy ze sklepu.

Blender działa choć używamy go tylko czasami.

Jedna myśl na temat “Historia pewnego blendera

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s