Żółte, niebieskie, zielone, czerwone, pomarańczowe, czasem szare. I mnóstwo pośrednich odcieni. Takie w większości są goańskie domy. W połączeniu z tropikalną przyrodą tworzą nieprawdopodobny, trochę bajkowy świat, jakby zaprojektowany przez dzieci dla dzieci. Patrząc na niektóre, wyjątkowo oryginalne projekty, czasem zastanawiamy się kto i dlaczego wpadł na taki właśnie pomysł.

Skąd takie architektoniczne „disco”? Oczywiście z Portugalii. Architektura na Goa dzieli się na dwa światy. Ten współczesny i ten portugalski sprzed 1961 roku. Większość tradycyjnych mieszkalnych domów, które przetrwały i stoją do dzisiaj, powstała w XIX i w pierwszej połowie XX wieku. To mniej lub bardziej rozłożyste domy, inspirowane architekturą portugalską z elementami neogotyku i neoklasycyzmu. Większość z nich jest raczej naznaczona czasem i morderczym dla budowli, tutejszym klimatem. Warto pamiętać, że na Goa przez połowę roku piecze słońce, a przez drugą połowę non stop z nieba leje się deszcz. To mało sprzyjające warunki. Są oczywiście wspaniale odnowione stare domy, ale często są w posiadaniu albo bardzo majętnych rodzin, albo zamieniane są w restauracje, galerie, czy jak nieopodal naszej wsi, w turystyczną atrakcję – destylarnie whisky słodowej.

Współczesne, goańskie domy to murowane konstrukcje, z drewnianymi oknami, często z witrażami na schodach, z wewnętrznymi tarasami i zewnętrznymi klatkami schodowymi. Wszystko buduje się tutaj z myślą o pogodzie. Balkony i tarasy zawsze schowane są pod dachem, żeby słońce nie dosięgało i tak wąskich okien.

Kolory wydają się sprawą indywidualną. Widzieliśmy tu chyba całą ferie barw. Największe wrażenie jest wtedy, gdy domy stoją obok siebie w jednym szeregu. Prawie jak na londyńskim Notting Hill. Prawie…
Te kolory nie wzięły się przypadkowo. Jako, że ziemia ta była podbita od początku XVI wieku przez chrześcijańskich Portugalczyków, stworzyli oni niepisany zwyczaj, który rezerwował biały kolor dla kościołów i kaplic. Biel dla kolonizatorów związana była z Maryją Dziewicą i symbolizowała jej czystość. Pomimo, że nie była to oficjalna regulacja, przyjęła się też na Goa wśród wyznawców innych religii.

Gdy chodzimy tu na długie spacery i zapuszczamy się w zupełnie nieturystyczne zakątki, oglądamy ukryte od drogi, wspaniałe, czasem zupełnie nowoczesne domy, które łączy bardzo ciekawy element. Otóż na dolnych tarasach, tuż przed wejściem, zazwyczaj stoi jakiś wymoszczony fotel lub dwa i siedzą w nich najstarsi przedstawiciele rodziny. To tu charakterystyczne. Domy często są tak duże, że mieszkają w nich całe pokolenia rodzin. Dzieci więc biegają w ogrodzie, w środku krzątają się dorośli, a seniorzy drzemią przed wejściem.

W Goa domy często pełnią funkcję małych przedsiębiorstw. Na dole przeważnie mieszkają domownicy, a na piętrach są pokoje do wynajęcia. Czasem zwyczajne studia z kuchennym aneksem i łazienką, czasem dwupokojowe, w pełni wyposażone mieszkania, a czasem apartamenty, których nie powstydziłby się porządny hotel z aspiracjami. Co łączy oba te standardy? Z zewnątrz nie sposób określić, czy w danym domu jest luksus czy obskurna melina. Elewacja budynku nie zdradza, co kryje się w środku. Trzeba więc wejść i osobiście sprawdzić warunki. Chyba, że lubi się ryzyko i mających architektoniczną fantazję, właścicieli.

A z okazji Walentynek życzymy Wam domów pełnych miłości.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s