Wyobraźcie sobie, że ktoś całego pączka zanurza w gęstym syropie cukrowym, dodaje zielonego kardamonu, szafranu i wody różanej. Potem wkłada go do metalowej miski polewając aromatycznym ulepkiem. Przygotowany w ten sposób słodki frykas stawia za szybą w indyjskiej cukierni. Tak właśnie wygląda hinduski pączek, czyli Gulab Jamun.

Dziś dzień pączka. Dla nas inny niż co roku. Nie pojedziemy, jak zazwyczaj do tej pory, na Saską Kępę na ul. Zakopiańską do Ireny, gdzie mają naszym zdaniem najlepsze pączki w Warszawie. Sami smażyć ich też nie potrafimy. Nigdy nawet nie próbowaliśmy. Z wyjątkiem Zośki, która pomimo niecałych 5 lat zrobiła w swoim życiu ich już kilka. W żłobku, w asyście najlepszych cioć. Niestety nie pamięta szczegółów więc nie będziemy ryzykować. Musimy sobie poradzić jakoś inaczej. I tu na przeciw wychodzi nam jedyna dostępna na miejscu, indyjska ich wersja, która może uratować tradycję. Gulab Jamun.

Na pierwszy rzut oka wyglądają podobnie- są brązowo-złote i okrągłe. I w zasadzie na tym podobieństwa się kończą. Gulab Jamun są małymi kulkami, które ważą nieco więcej niż te nasze i zupełnie nie są pulchne, a klejące i mokre. A co ze smakiem? Odpowiada za niego głównie syrop, który jest naturalnym środowiskiem „życia” tych słodyczy. Dziwna zawiesina, to rozpuszczony aż do zgęstnienia cukier z dodatkiem indyjskich przypraw, które nadają aromatu kadzidła, róży i kardamonu. Samo ciasto, nie ma nic wspólnego z naszymi pączkami. Nie ma tu tyle mąki, nie ma jaj, drożdży i marmolady. Ciasto na Gulab Jamun otrzymuje się w wyniku powolnego wygotowywania mleka. To co zostanie w kadzi nazywa się khoya i jest stałym mlekiem. Zagniata się je z odrobiną mąki i smaży w głębokiem oleju, aż pączki pociemnieją. Po wystygnięciu i obcieknięciu (choć w sumie nie wiadomo po co) kulki wrzuca się do wyżej opisanego roztworu i tak utopione w orientalnym sosie, sprzedaje w przydrożnych małych sklepikach, cukierniach i sklepach spożywczych.

Dziś, razem z tłustym czwartkiem w naszym domu obchodzimy też 40. urodziny. Jesteśmy więc zupełnie rozgrzeszeni i bezkarni. Choć w kwestii Gulab Jamun mocno podzieleni. Jedno z nas za nim przepada, drugie – niekoniecznie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s