Stopy czarne jak smoła. Nogi, po kolana wysmarowane czerwoną ziemią. Ubranie, które białe było pięć miesięcy temu, dziś kolorem bardziej przypomina coś pomiędzy kawą z mlekiem, a rysikiem ołówka. Szare, zrolowane kulki w zagięciach kolan, łokci i na szyi. Żałoba pod paznokciami. Brązowe, lepkie plamy wokół ust. Piasek we włosach. Mniej więcej tak każdego wieczoru wyglądają nasze dzieci.

Nie sposób tu być czystym. Po prostu się nie da. Kurząca się ziemia sprawia, że na wszystkim i wszystkich osiada gruba warstwa pyłu. To dlatego właściciele przyulicznych sklepów kilka razy dziennie oblewają teren wokół swoich stoisk wodą.
W zachowaniu czystości nie pomaga też wszechobecne palenie śmieci. Czarny osad jest wszędzie. Widać to bardzo dobrze podczas sprzątania balkonów, tarasów czy mycia okien. Pomimo najszczerszych chęci nie da się tych powierzchni dokładnie doczyścić, a nawet jeśli zbliżamy się do zadowalającego poziomu, ten stan utrzymuje się tylko przez chwilę.

Nie jesteśmy rodzicami, którzy w imię czystości, zabraniają dzieciom dobrej zabawy. Wręcz przeciwnie. Lubimy gdy całymi sobą cieszą się każdą chwilą. Kiedy coś zbierają, dotykają, czują. Nie biegamy za nimi z mokrymi chusteczkami, nie używamy antybakteryjnych płynów, nie chodzimy też co chwilę myć się do łazienki. Gdy jest czas zabawy pozwalamy im się brudzić. Nawet bardzo. Do momentu jedzenia. Wtedy dokładnie myjemy ręce. To samo robimy za każdym razem gdy wracamy do domu.

Samo jedzenie i picie jest idealnym generatorem brudu. Soczyste, słodkie owoce, ściekające z brody napoje, o lodach i słodyczach nie wspominając, pięknie malują twarze naszych dzieci. Temperatura i wilgoć też robią swoje. Nie dość, że z nieba leje się żar, to Zośka i Gutek nie siedzą w miejscu dłużej niż pare chwil. Szaleją jak trzeba, a do ich lepiących się od potu ciał, wyjątkowo chętnie przykleja się brud.

W ślady rodzeństwa idzie też Franka. Szczególnie od chwili, gdy samodzielnie przemieszcza się z miejsca na miejsce. Jej eksperymenty z jedzonymi samodzielnie owocami, warzywami czy plackami, a także fascynacja piaskiem, w zachowaniu czystości też nie pomagają. Dodatkowo, nasze najmłodsze dziecko ma potrzebę wkładania do buzi wszystkiego tego, co jest w zasięgu wzroku i masowania sobie, pękających od ząbkowania dziąseł. Produkcja śliny idzie więc pełną parą, czego konsekwencją są pozostawione wszędzie mokre plamy, w których bardzo chętnie tapla umorusane wszystkim ręce.

2 myśli na temat “Wrażeń w bród

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s