Potworny ból. Duszności. Paraliż płuc. Szczękościsk i odrętwienie języka. Mocne napięcie wszystkich mięśni, a za chwilę ich kompletny bezwład. Czasem nawet śmierć. To skutki poparzenia meduzy. Wystarczy jedna, a by zaatakować potrzebuje mniej niż sekundy. A one co ? One jak gdyby nigdy nic leżą obok nas na plaży. Na szczęście tych śmiertelnie groźnych tutaj nie ma.

Czasem widzimy jak jedna z nich leży samotnie na piasku, wyrzucona przez fale. Towarzyszy jej, charakterystyczna biała piana na granicy wody. Bywa też ukryta, tworząc usypaną z piasku górkę. Zdarzyło się, że zanim dowiedzieliśmy się co to, nasze dzieci z ciekawością grzebały w niej patykiem lub bosą stopą. Na szczęście już tego nie robią. Nie raz unosiła się bezwładnie w wodzie tuż obok nas, gdy się kąpaliśmy. Ledwo ją zauważyliśmy, na szczęście w porę. Przychodzą też takie dni, że spotkać można nie jedną czy dwie, ale jest ich tu prawdziwy wysyp. Aż trudno ominąć je na plaży. Ostatnio, widzieliśmy je po południu, kiedy to rybacy, wrócili z połowów.

Przezroczyste, galaretowate, całkiem spore – wielkości dużej dłoni czy małego talerza. Ich wzmożona obecność to wynik przede wszystkim wysokich, tropikalnych temperatur, które podgrzewają wodę w pobliżu brzegu. To z kolei sprawia, że zwiększa się ilość planktonu, którym się żywią.

Lubimy się im przyglądać. Są w jakiś sposób fascynujące. Okrągłe, miękkie, półprzezroczyste placki, które w 95 procentach składają się z wody, pływały w oceanach, zanim jeszcze na Ziemi pojawiły się dinozaury. Wyglądają niewinnie, a mogą być śmiertelnie niebezpieczne. To drapieżniki. Dzięki parzydełkom, umieszczonych na długich wiciach, nie tylko zdobywają jedzenie ale i się bronią. Wystrzeliwują jad szybciej niż w sekundę. Na szczęście robią to tylko wtedy, gdy czują zagrożenie lub zbliżające się pożywienie. Ale można przecież zupełnie przypadkowo się o nie otrzeć.

Na całym świecie są ich setki rodzajów. Wszystkie parzą, choć niektóre tak słabo, że w ogóle tego nie czuć. Jaka jest siła tych tutaj, na szczęście nie wiemy. Podobno, im bardziej są niebiesko-fioletowe, tym i bardziej niebezpieczne. Tyle wiemy z opowiadań miejscowych. Wiemy też, że czasem lokalne władze wydają zakaz wchodzenia do wody właśnie z ich powodu. Odkąd tu jesteśmy, jeszcze się to nie zdarzyło.

Zdarza się nam za to podsłuchiwać czasem dzieci podczas ich zabaw. Ganiają się i straszą, a Gutek krzyczy z przejęciem, że jest potworem, a konkretnie „wieeeeeelką, oooooogromną, baaaaaardzo duuuuużą meduuuuuuzą”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s