Jesteśmy na odwyku. Wszyscy. Nie jemy słodyczy. Kawę i kakao słodzimy co prawda białym cukrem, ale to w zasadzie jedyne, na co sobie teraz pozwalamy. Nasza decyzja zbiegła się czasowo z Postem więc mamy dodatkową motywację. I póki co, idzie nam naprawdę nieźle. Choć droga do tego pomysłu była wyjątkowo długa i wyboista. A było tak…

Zośka i Gutek bawili się w swoim pokoju na górze. My z Franką siedzieliśmy i rozmawialiśmy na dole. Ponieważ ich zabawę raz przerywała trwająca kilka minut cisza, a za chwilę wybuchy śmiechu postanowiliśmy zajrzeć co się tam dzieje. No i ugięły się pod nami nogi. Podłoga, ściany, łóżka, pod łóżkami, szafa, właściwie wszystko oblane i wysmarowane było olejem do włosów, syropem, aptecznym płynem na słoneczne uczulenie w kolorze różowym, kremem do stóp, płynem micelarnym i maścią na afty. Jedno z naszych dzieci dokańczało właśnie dzieła pod łóżkiem, drugie, zabierało się za smarowanie lustra. I do tego ten apteczny, wżerający się we wszystko zapach (którego nie można było w żaden sposób skutecznie zlikwidować) sprawił, że wkurzyliśmy się na poważnie. Zanim zabraliśmy się za sprzątanie rzuciliśmy z rozpędu, że jesteśmy tak bardzo źli, że będzie kara. Zero słodyczy do końca wyjazdu. Dopiero jakiś czas później, zdaliśmy sobie sprawę z tego, jak dobrze, że stało się to, co się stało.

Potrzebowaliśmy pretekstu. Od kilku dni rozmawialiśmy o tym, że wakacyjny tryb życia naszych dzieci (i nasz również) za chwilę się skończy, a wyhamowanie rozpędzonych potrzeb, szczególnie tych dotyczących słodyczy, nie będzie wcale proste. Bo skoro od kilku miesięcy pozwalamy na to, by nasze dzieci (i my) jadły niemalże codziennie kulfi (my nawet podwójnie, bo drugą porcją raczymy się wieczorami), by bez opamiętania pochłaniały wydawane w formie reszty, a także prezentów, cukierki, by jako drugie śniadanie dostawały ciastka, by nie odmawiały sobie słodzonych kilkunastoma łyżeczkami cukru napoju mango (no bo przecież ważne, że piją jak najwięcej płynów – dzięki temu się nie odwodnią), by „w nagrodę” za szybkie posprzątanie czy inną bzdurę otrzymywały od nas małego, ale jednak, wafelka, by za uśmiech, który już dawno przestał być szczery, dostawały od ludzi lizaki, batoniki lub inne czekoladopodobne, niemiłosiernie słodkie gówna, to ich uzależnione od cukru małe organizmy nie dadzą rady z dnia na dzień się przestawić.

Wtedy jeszcze nie zdawaliśmy sobie sprawy, że odstawienie słodyczy będzie niosło za sobą konsekwencje w postaci emocjonalnych turbulencji. Dziś, po prawie dwóch tygodniach już to wiemy. I przypominamy sobie z jaką łatwością i lekkością w wielu sytuacjach używaliśmy cukru jako regulatora ich emocji. Nasze dzieci w ciągu pierwszych dni słodyczowego odwyku były jeszcze bardziej pobudzone i niespokojne niż wtedy, gdy ten cukier jadły. Towarzyszyły temu złość i frustracja. Ale na szczęście szybko pojawiły się widoczne gołym okiem plusy. Nagle okazało się, że nie tylko lepiej i dłużej śpią, nie tylko tracą na wadze, nie tylko poprawia im się skóra ale i znika opuchlizna, wystający brzuch czy podkrążone oczy.

Mało tego, dzieciaki tak bardzo wkręciły się w detoks, że nie tylko odmawiają przyjmowania słodyczy, ale i same przypominają nam w różnych sytuacjach „przecież my nie jemy słodyczy”. Czasem oczywiście zdarza im się zapytać czemu nie możemy kupić im loda, więc przypominamy o wydarzeniu sprzed kilkunastu dni czyli wysmarowanym pokoju. Wykazują się wyjątkowym zrozumieniem sytuacji.

Pozostałą po słodyczach tęsknotę dość szybko zamieniliśmy w miłość do świeżych owoców, rodzynek, pestek dyni, migdałów, żurawiny, orzeszków ziemnych i kaju czyli orzechów nerkowca, którymi wypełnione są tu całe sklepy. Kaju Center znajduje się niemalże na każdym rogu. Można w nim kupić orzechy nerkowca robionych na kilkanaście sposobów- normalne, solone, w różnych odmianach chilli, z pieprzem, w łupinkach i bez. My nie eksperymentujemy. Zawsze wybieramy te normalne i oczywiście nie przesadzamy z ich ilością. Wierzymy, że gdy Post się skończy a kara minie, nowe, dobre nawyki na zawsze już w nas pozostaną.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s