Mamo! Tato! Czy jak jutro wstaniemy to już będzie to święto? Mamo! Tato! Kupmy dużo kolorów! Mamo! Tato! Ja tak bardzo bym chciała żeby to teraz już było! Mamo! Tato! Ja chcę najwięcej mieć różowego! A ja też lubię różowy! Ale ja bardziej, ty będziesz miał żółty! Mamo! Tato! Ja nie chce żółtego, chcę różowy, jak Zosia! Mamo! Tato! Gutek mi zabiera różowy! Mamo! Tato! Czy to już dziś? Mamo! Tato! Chodźmy! Już się zaczyna!

Gdyby podekscytowanie mierzyć w skali od 1 do 10, święto Holi z pewnością zasługuje na 10 punktów. Emocje takie jak przed Halloween. Od tygodnia w naszym domu to zdecydowanie temat numer 1.
Holi to hinduistyczne święto radości. Znane na całym świecie jako Festiwal Kolorów. Wszyscy w tym dniu obsypują się kolorowymi proszkami świętując początek wiosny. Czy dla dzieci może być coś fajniejszego niż legalne, tęczowe brudzenie się od stóp do głów? No, nie.
Ponieważ premier Indii, Narendra Modi zakazał masowych imprez, w naszej wiosce, w plażowych barach odbywają się jedynie małe, kameralne spotkania wśród znajomych i przyjaciół.

Zanim jednak trafiliśmy na imprezę trzeba było wcześniej zorganizować kolorowe proszki. Miały być organiczne, takie co to nie wchodzą w skórę, nie wywołują uczulenia, są przyjemne dla nosa ale niestety takich nie znaleźliśmy. Pojechaliśmy nawet specjalnie na bazar bo tam podobno swego czasu bywały te „zdrowe”, ale jedyne jakie można było tym razem kupić to te nieznanego pochodzenia, bez żadnej karteczki tylko w przeźroczystej folii. Nie było mowy, żeby wracać z pustymi rękami. No to mamy. 5 kolorów. 10 INR czyli 50 groszy za sztukę. Nie mamy pewności czy nie nabawimy się od nich na ciele czerwonych plam, za to mamy pewność, że nasze dzieci są samym ich posiadaniem zachwycone!

Dzień Holi. Zjadamy śniadanie. Zdecydowanie szybciej niż to bywa zazwyczaj, dzieciaki sprzątają swoje porozrzucane po pokoju zabawki i w ekspresowym tempie się ubierają. Nie ma wątpliwości, że trzeba dziś założyć na siebie białą koszulkę. Zośka i Gutek są gotowi. W drodze na plażę nasze najstarsze dziecko kilkakrotnie upewnia się, czy zabraliśmy ze sobą kolorowe proszki. W barze zjawiamy się jako pierwsi. Zapomnieliśmy jak tu postrzega się czas. Gdy umawiamy się na 9.30, nie ma szans, by przed 10.15 ktokolwiek się pojawił. No to czekamy. Zamawiamy wodę, obowiązkowo maazę (dziś wolno) i przyglądamy się przypływowi. Maluchy ze zniecierpliwieniem pytają co chwilę kiedy przyjdą inne dzieci i kiedy się wreszcie zacznie „to Holi”.
Godzinę później ruch gęstnieje. Zjawiają się całe rodziny. Czy już możemy wyjąć proszki? Zośka wierci nam dziurę w brzuchu. Nieeeee, czekamy na wszystkich. No nieeeee! Komentuje obrażona. Nie tylko ona nie może się doczekać. Wszystkie dzieci proszą swoich rodziców o to samo. Jedno z nich ulega. Potem już wszystko dzieje się lawinowo. Nie ma w tym żadnej subtelności. Nie ma dotykania, ubrudzonym kolorowym proszkiem, paluszkiem nosa, policzka czy czoła. Idzie ostre rozsypywanie prosto z woreczków. Na głowę, oczy, nogi, gdzie popadnie. Gustaw wali nas i Frankę woreczkiem po nogach i jak w transie powtarza „Happy Holi, Happy Holi”.

Impreza kończy się chwilę później gdy zawartość ostatniego woreczka zostaje rozsypana i zaczyna znowu, gdy pojawia się nowa rodzina ze swoimi zapasami. Więc bawimy się tak przez jakieś 3 godziny zmieniając co chwilę na ciele kolorystyczną kombinację. Potem wracamy przez plażę pozdrawiając co krok obdarzających nas uśmiechem turystów zatrzymując się jeszcze po drodze na obiad. Co chwilę ktoś do nas podbiega, obsypuje kolejną porcją proszku, czego jak dobrze po nas widać, nikomu nie odmawiamy. Gutek z wrażenia pada, Zośka chce jak najszybciej położyć się na kanapie. Franka, sądząc po jej podskokach w nosidle, chętnie by jeszcze się pobawiła. My, marzymy o prysznicu. Kolorowy proszek, który mamy wszędzie, wysusza nam skórę i śluzówkę. Ale co tam! Raz się żyje!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s