Życie jest przewrotne. Przez ostatnie pół roku zastanawialiśmy się jak przedłużyć nasz pobyt w Indiach. Od kilku dni myślimy głównie o tym, jak i kiedy bezpiecznie wrócić do domu. Mieliśmy wiele planów i pomysłów, a teraz jesteśmy zawieszeni w niepewności.

Nasze dotychczasowe życie w Indiach miało mało tematów przewodnich. Biegło spokojnym i powolnym rytmem, w którym niewiele się działo. Ostatnie dni są zupełnie inne. Pomimo, że dołączyła do nas Beata i nasz pobyt stał się jeszcze bardziej domowy i rodzinny, to jednak nasze plany i rozmowy krążą głównie wokół wirusa i tego co dzieje się w Polsce i Wielkiej Brytanii. Staramy się żyć jak dotychczas, przy zachowaniu jednak większej ostrożności. Nie ma tu zbyt wielu miejsc, w których spotykamy się z innymi ludźmi. W zasadzie jedyna taka przestrzeń to sklep, w którym robimy większe zakupy, ale z tego nie możemy zrezygnować. Marzec i koniec sezonu sprzyja tu rozrzedzeniu turystów, a sytuacja z wirusem jeszcze bardziej wyludniła okolicę.

Wciąż nie podjęliśmy decyzji kiedy i jak wracamy do kraju. Czekamy, co w sprawie otwarcia granic postanowi państwo. Nasz planowy powrót 28 marca wydaje się już nieaktualny, bo polski rząd prawie na pewno przedłuży stan zagrożenia epidemiologicznego i nasze bilety stracą aktualność. Pewnie będziemy musieli skorzystać z lotów czarterowych uruchomionych przez polskie władze. Przed chwilą sprawdziliśmy i pojawił się pierwszy lot z Delhi na pojutrze, czyli 18 marca. Czekamy na odpowiedź LOT-u co z naszymi biletami, które 28 marca stracą aktualność. Liczymy na to, że zostaną przepisane na lot czarterowy. Koszt czarteru z Delhi do Warszawy dla naszej piątki wynosi ponad 6000 PLN. To dość niezrozumiała cena, w sytuacji gdy za LOT-owski bilet w obie strony zapłaciliśmy niewiele więcej.

Zdecydowaliśmy, że będziemy omijać duże miasta i zrezygnowaliśmy z kilkudniowego pobytu w Bombaju. Jesteśmy właśnie na etapie odwoływania lotów, które mieliśmy już zabukowane i opłacone. Nie jest to proste i raczej niewielkie są szanse, żeby odzyskać prawie 1500 PLN. Podobnie z hotelem, ale tutaj miła niespodzianka. Dostaliśmy kilka dni temu informację od portalu booking.com, za pośrednictwem którego wybraliśmy nasz hotel, że w związku z koronawirusem można bezkosztowo rezygnować ze wcześniejszych rezerwacji.

Dłuższy pobyt tutaj to jeszcze jeden problem do rozwiązania. Pomimo, że nasza wiza jest roczna, to co 90 dni musimy opuszczać, choć na chwilę, terytorium Indii. Ten czas zbliża się dla nas kolejny już raz i 5 kwietnia będziemy musieli znów gdzieś wyjechać. Mamy nadzieję, że władze Indii dla osób, które pochodzą z krajów, w których granice zostały zamknięte anuluje ten przymus, bo inaczej czeka nas dodatkowa nieplanowana wycieczka, która nie jest nam do niczego potrzebna.

Beata ma zaplanowany powrót do Londynu 28 marca i na razie jej lot nie jest zagrożony. Wielka Brytania wciąż prowadzi liberalną politykę wjazdową i nie zamyka granic. Oczywiście Borys Johnson może w ciągu najbliższych 10 dni pójść po rozum do głowy, a wtedy Beata będzie tutaj uziemiona tak samo jak i my.

Oczywiście dodatkowe dni życia tutaj to nie jest zła sytuacja. W dalszym ciągu mamy słońce, ciepły ocean, pyszne, indyjskie jedzenie, czas i siebie nawzajem. Od pół roku przechodzimy więc rodzinną izolację od polskiej rzeczywistości. Jest to na pewno dużo przyjemniejsze i prostsze niż 14 dni warszawskiej kwarantanny, która nas prędzej czy później czeka.

Jedna myśl na temat “Bez planów

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s