Mamy poczucie, że świat jaki tutaj znaliśmy zaczyna się powoli zwijać. Wszystko wskazuje na to, że dotychczasowa przyjemna i spokojna rzeczywistość odda miejsce państwu. Widać to na każdym kroku. W tak małej wiosce jak ta gdzie jesteśmy, pojawiło się nagle tylu policjantów, jakich nie widzieliśmy tu przez pół roku. Z wielu źródeł dochodzi do nas informacja o planowanym zamknięciu Indii, a władze naszego stanu zaczynają robić większe zapasy żywności na najbliższy trudny czas. Czas wracać.

Jesteśmy gotowi do drogi. Cały wczorajszy dzień pakowaliśmy ostatnie sześć miesięcy do trzech plecaków i jednej torby. Udało się. Od początku pomagały nam dzieci, przede wszystkim Gustaw, który nie wychodził z pokoju, w którym trwało napełnianie plecaków. Może właśnie dlatego zajęło nam to aż tak wiele czasu. I tak nie było najgorzej, bo nieco przyspieszyć ten proces pomogła decyzja o zostawieniu tutaj pokaźnej ilości ubrań, które przeżyły już swój czas. Maluchy oczywiście też się zapakowały w swoje małe plecaki, choć im także nie było łatwo zadecydować, co biorą, a z czym muszą się pożegnać.

Choć mamy już bilety, nadal śledzimy bieżące informacje w telewizji i internecie. Jedne loty odwołują, w innych zmieniają datę wylotu. Zaczęliśmy nawet przez chwilę się niepokoić, czy nasze połączenie się odbędzie. Wciąż na stronie LOT są niejasności. Wczoraj lot z Delhi 20.03 był dostępny tylko rano na stronie lot.pl, natomiast w ogóle nie było go uwzględnionego na lotowskiej stronie powrotdodomu.pl. Po południu sytuacja się zamieniła, na stronie LOT, na której można go zarezerwować, samolot zniknął, pojawił się natomiast w ewidencji lotów „Powrót do domu”, ale z tej strony nie można go kupić. Wciąż apelujemy więc do LOT o lepszą koordynację. Wczoraj dokładnie z powodu tego zamieszania nasi znajomi z Polski nie kupili biletów i muszą tu jeszcze zostać. To para przesympatycznych emerytów, do których zadzwoniliśmy z samego rana z informacją o biletach. Gdy oni chcieli je zabukować samolot wyparował ze strony, by znaleźć się na niej z powrotem późnym popołudniem. Dla nich było już za późno by zarezerwować lot do Delhi i się stąd pozbierać.

Na wczorajszym wieczornym spacerze widzieliśmy też maszerujących ulicą dużą grupę policjantów. W takim szyku jeszcze ich tutaj nie widzieliśmy. Okazało się, że miejscowy ksiądz złamał przepis o zgromadzeniach. Ponoć zorganizował procesję, na której z resztą sam się nie pojawił, tylko wysłał ministrantów. Od kilku tygodni zamknięte są w naszej okolicy kościoły, świątynie, sale koncertowe i szkoły.

Rozmawiamy o tej trudnej sytuacji nie tylko z turystami, którzy jak tylko mogą próbują szybko się stąd ewakuować, ale i z mieszkańcami Indii. To najczęściej pracownicy, którzy na kilka miesięcy przyjeżdzają na Goa do pracy. Oni są tak samo przerażeni. Boją się, że z dnia na dzień zamkną granice i utkną tu na dłuższy czas. Są też zszokowani cenami biletów lotniczych, które rosną z dnia na dzień. Zewsząd czuć więc napięcie. Miejmy nadzieję, że dziś wieczorem będziemy już dwa tysiące kilometrów bliżej domu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s