Do dzisiejszego tekstu zainspirowali nas rodzice Marcina, którzy w rozmowie telefonicznej z prawdziwą troską i zaniepokojeniem pytali o nasze dzieci. Jak sobie z nimi radzimy w domowym Alcatraz i jak one dają radę ze starymi w trybie 24/7. No i zaczęliśmy się chwilę zastanawiać jak sobie radzimy, bo w tych rodzinnych, ale i nie tylko rodzinnych pytaniach pobrzmiewa jednak jakaś teza zawarta w tych troskliwych dociekaniach. Że pewnie orka, dramat, trzęsienie ziemi, gradobicie, w ogóle syf i rozwód. Otóż, dupa! Jest zupełnie normalnie.

No bo jak ma być?

Grzecznie? Na samą myśl, jak słyszymy przymiotnik grzeczny, przewalają nam się flaki. To jest jakiś archaizm wychowawczy i kalka powtarzana chyba zupełnie bez zrozumienia. „Grzeczne dziecko” to taki sam bezsensowny oksymoron jak żywy trup, ciepłe lody, czy gorzkie szczęście. Jak do licha można oczekiwać od 2 czy 5-latka, że będzie grzeczne. Jak ktoś miał dzieci w tym wieku, to wie, że współistnienie z takimi obiektami to nieustające manewry. Kto komu, kto bardziej, gdzie mogą, a gdzie nie, jak daleko można przesunąć granicę, jak głośno i tak dalej bez końca. Gdyby 30, 40 lat temu zapytać ówczesnych rodziców jak wygląda obraz grzecznego dziecka, to wydaje się, że większość opisałaby pacholę siedzące przy stole, czytające prasę lub w najgorszym razie jakieś bajki, niebrudzące się, mówiące nie za dużo, ale mądrze i na temat, taktowne i nie siejące siary swoim rodzicom w towarzystwie. Ludzie puknijcie się w czoło. Dzieci mają robić wszystko to, co powyżej, tylko à rebours. No bo jak dzieci mają się nauczyć, zobaczyć i poznać. Muszą żyć, co rzadko przebiega w ciszy i spokoju.

Atrakcyjnie? To znowu zmora XXI wieku, głównie w dużych miastach, ale chyba ten rodzaj hodowli dotarł już wszędzie. Charakterystyczny dla rodzin ostro gnających, aspirujących i coś tam udowadniających. Nie wiadomo w sumie tylko komu i co. Ten model można opisać mniej więcej tak – no dobra, mamy juz to dziecko, więc jak nasi rodzice i my mieliśmy krucho za młodu, to nasze dziecko będzie miało wszystko podane. No i będzie oczywiście małym Einsteinem, Chopinem, Rockefelerem, Ronaldo, Gatsem i co tam jeszcze kto uważa za wzorzec. I co robimy? No zaczynamy hodowlę. Przedszkole z dwoma językami, szkoła raczej środowiskowo homogeniczna, po szkole minimum jedno, dwa zajęcia dodatkowe i jedziemy. Co charakterystyczne, zazwyczaj przy dość wątłym intelektualnym i emocjonalnym udziale rodziców, którzy lubią odpowiedzialność zrzucić na opiekunów i nauczycieli, sami redukując swój udział do płacenia i wożenia.

W tym więc modelu, atrakcyjne spędzanie pandemicznego czasu w domu z dziećmi to organizowanie codziennie małej szkoły, po niej konkursów, zaraz potem wspólnego gotowania, koniecznie bezglutenowo i fit, po południu drzemka i bajki, najlepiej kapkę edukacyjne. Wszystko przemyślane i zaplanowane.

Odpuszczamy!

A teraz, o co nam tak na prawdę chodzi. Życie w rodzinie z dziećmi to przygoda. Przygoda, czyli coś co trwa i nie jest zaplanowane, bo być nie może. Owszem, dzieciom łatwiej mieć jakieś ramy zachowań i czują się zwyczajnie lepiej i pewniej, jak wiedzą na czym stoją. Więc edukacja wedle jakiegoś planu, rytm, stawianie dzieciakom granic, to wszystko i nam nie jest obce. Natomiast zupełnie rezygnujemy z tego całego napięcia, imperatywu realizacji i oczekiwań.

Łatwo w takich refleksjach otrzeć się o banał, bo mamy wrażenie że mówimy o oczywistościach. No więc nasze dzieci na kwarantannie robią w zasadzie co chcą. Podobnie jak my. Chcą oglądać bajki – OK, chcą nalać wody do wanny i w niej posiedzieć – OK, chcą lepić modelinę – OK, rysować – OK, grać na gitarze – OK, tańczyć i robić „imprezkę” – OK, spać – OK, nie spać – OK, wariować ze starymi na kocu na podłodze – OK. I to działa. Więc jak tu odpowiedzieć na pytanie, jak my sobie radzimy. Zwyczajnie. Radzimy sobie tak, żebyśmy i my i oni w tym czasie byli jak najbardziej szczęśliwi. I generalnie o to nam w życiu właśnie chodzi. Bez względu na to czy w Indiach czy w Polsce i z covidem czy bez covida za oknem.

2 myśli na temat “Dzieci, zaraza i życie

  1. Chapeu bas. Do wszystkich mlodych rodziców i nie tylko w dobie koronawirusa…. Agnieszko pozdrawiam i dziękuję za podpowiedź w wyborze pięknych indyjskich prezentów- kreacji. Dzieciaki cudne. Przytulam cieplutko….

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s