Na pół roku uciekliśmy od najgorszej polskiej pogody, od polityki, od nadmiaru pracy. Odpuściliśmy, odpoczęliśmy. Zajęliśmy się życiem i sobą. Tylko i aż. Po 10 dniach bycia tu z powrotem, uwięzieni w domu, z dystansem przyglądamy się temu co się dzieje i marzymy, żeby prędzej czy później znów wyjechać.

Źle się dzieje. I nie mamy wcale na myśli wirusa, choć oczywiście nie sposób o nim nie myśleć. Za chwilę skończy się nam kwarantanna i mamy 100% przekonanie, że poza pojedynczymi wyskokami jednego z nas do sklepu, z mieszkania wychodzić nie będziemy. Tyle, ile będzie to konieczne zostaniemy wszyscy w domu, obserwując sytuację. To i tak niewielka cena, jaką trzeba zapłacić za bycie zdrowym.

Za oknem hula wiatr i pada śnieg. To całkiem niezła atrakcja dla dzieci, które takie pogodowe zjawiska widziały ostatnio chyba półtora roku temu. Miłe jest to, że nie musimy i nie możemy nigdzie teraz wychodzić. Prędzej czy później skończyłoby się to codziennymi inhalacjami, syropami i kropelkami. Od ponad pół roku nasze dzieci nie wzięły pod żadną postacią ani jednego leku. Ani razu nie zachorowały, a jedyny katar, który miały, to ten trwający kilka minut, po wieczornym wyjściu z basenu. Porządnie naładowały się natomiast witaminą D i wzmocniły odporność przyswajając codziennie surowy, goański miód. Niebawem się pewnie przekonamy na jak długo to starczy.

Marzy im się zabawa na dworze. Huśtawki, rower, bieganie za piłką. Nam też brakuje spacerów. Tym bardziej, że do tej pory robiliśmy codziennie po kilka, kilkanaście kilometrów. Niby moglibyśmy poruszać się w domu, włączyć jakąś modną, ładną panią i powtarzać za nią serie ćwiczeń, ale po pierwsze jakoś nam się nie chce, a po drugie komputer okupują często nasze dzieci. Moglibyśmy w ogóle coś ze sobą zrobić. Nauczyć się języka, wyrzucić niepotrzebne rzeczy (co tak czy inaczej już zrobiliśmy), wymyślić nowy biznes albo zadbać o swój wygląd. Śledzimy ciężko chore internetowe trendy i przeczytaliśmy porady ekspertów, że „warto przyzwoicie się ubrać, uczesać, by starać się w tym ciężkim czasie domowego aresztu, być jak najbardziej atrakcyjnym dla partnera”… Czy ludzie do cholery nie mają ciekawszych zajęć niż mizdrzenie się do lustra w czasie siedzenia w domu?! Czas na kręcenie loków, pudrowanie polików, przycinanie brody itp. wolimy przeznaczyć m.in. na granie z dziećmi we własnoręcznie zrobione z makaronu bierki czy wydurnianie się z nimi na łóżku.

Obserwujemy z niepokojem sytuację polityczną i dwugłos w sprawie majowych wyborów. Okazuje się, że w obliczu gigantycznej katastrofy, która najprawdopodobniej nas czeka, partyjne partykularyzmy są ważniejsze od naszego bezpieczeństwa. W tej sytuacji ciężko więc o jakikolwiek optymizm z wybieganiem myślami w przyszłość.

Mimo wszystko cieszymy się, że w tym trudnym dla wszystkich czasie, jesteśmy tu a nie tam. Życie w Indiach, choć dla nas bardzo pociągające, również nie jest wolne od wielu wad, o czym pisaliśmy np. tu:
https://high-five.pl/2020/01/29/co-nas-tu-wkur/
Szczególnie w obecnej sytuacji, nie chcielibyśmy na własnej skórze doświadczać tam godziny policyjnej, pozamykanych sklepów, pustych półek, braku możliwości jakiegokolwiek ruchu. Niezależnie od tego, że indyjskie, koronawirusowe statystyki są tam nadal stosunkowo nie najgorsze (prawie 1100 przypadków, 30 zgonów), to obrazki policji bijącej kijami niesubordynowanych mieszkańców Indii, z pewnością nikogo w tej chwili nie zbliżają do tego kraju.

Póki co, żyjemy w 64-metrowej bańce, trochę tak, jakbyśmy przez okres kwarantanny mieli zarzuconą na siebie pelerynę ochronną. Bliscy o nas dbają, z przyjaciółmi prowadzimy długie rozmowy przez internet i telefon. Na nic nie możemy narzekać. Jesteśmy zdrowi, mamy co jeść, a kaloryfery nadal grzeją. Za chwilę zderzymy się jednak z polską rzeczywistością. Z korkami na drogach, kolejkami w sklepach, z poszukiwaniem nowych zajęć, z rachunkami do zapłacenia, etc. Z potrzebą realnych, a nie wirtualnych kontaktów naszych dzieci z rówieśnikami. Z tęsknotą za sobą i z obawą, co wydarzy się dalej. No i z brakiem Indii. A nie, z tym już się każdego dnia mierzymy.

Jedna myśl na temat “…i kamieni kupa

  1. Hej, pozdrowienia z Siolim, jestesmy zamknieci od 21ego.Jest duzo policji ale sa poblazliwi dla turystow, generalnie jednak sprawy stanely.Wszystkie sklepy sa kaput, i sumptem jak w PRLu trzeba organizowac cebule, pau, etc.

    Ale poza tym jest w porzadku, wiekszosc ludzi jest bardzo zyczliwa, slonce zaczyna palic, mrowki po 5 pm szarzuja, wieczory sa piekne.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s