Nie ma wyjścia… Więc jeśli go nie ma, to trzeba radzić sobie inaczej. Od ponad dziesięciu dni siedzimy w domu. Nie jest to wcale takie trudne, bo jest co robić. Wystarczy, że masz trójkę dzieci, robisz za całodniową garkuchnię dla pięciu osób i masz swoje zainteresowania czy pasje, które mimo wszystko starasz się realizować. Brakuje Ci tylko jednego – powietrza. Nawet tego parszywego warszawskiego, które częściej śmierdzi niż daje oddech.

Otwieranie okien to jedno, ale mimo wszystko po domowym zaduchu brakuje zimnego wiatru i zmiany powietrza. Większość grzejników mamy zakręconych i wietrzymy kiedy tylko można, ale na przykład w nocy nie otwieramy okien w ogóle i kilka ładnych godzin żyjemy bez dopływu świeżego (nie myl z czystego) powietrza. Kwarantanna zakłada całkowity zakaz opuszczaniu domu, więc nawet na nasze zamknięte, wewnętrzne podwórze nie możemy wychylić nosa. Jedynym rozwiązaniem staje się dość śmieszne i groteskowe dreptanie w miejscu na naszym malutkim balkonie. Gdybyśmy na środku balkonu postawili koksownik, widok byłby jak z 13. grudnia, szczególnie, że od wczoraj momentami pada śnieg. Dzisiaj jednak udało urwać się parę chwil w słońcu. Jakkolwiek dziwnie to brzmi, to po kilku minutach na tym małym balkonie funkcje życiowe wracają.

Wiemy, że dla tych, którzy nie są na kwarantannie, zachwyt z kilku minut spędzonych na balkonie wydaje się niepokojący, ale w świetle wprowadzanych przez rząd coraz nowych obostrzeń i rygorów, oraz w obliczu coraz cieplejszych dni życie balkonowe na wiosnę 2020 w Polsce może nabrać nieznanego wcześniej oblicza. We Włoszech poszło im w śpiewanie, w Dubaju jakaś para zamierza na swoim balkonie przebiec maraton, w kilku krajach balkony służą do wyrażania swojej wdzięczności pracownikom służby zdrowia, ludzie ćwiczą, grają na instrumentach, uprawiają sport. Wydaje się, że w Polsce też, jak tylko przyjdą bardziej śródziemnomorskie temperatury ludzie jakoś bardziej zaadaptują te części swoich mieszkań. Fajnie byłoby, gdybyśmy znaleźli w naszym kraju jakąś balkonową specjalizacje na czas koronawirusa. Choć polskie pomysły mogą okazać się nieco kontrowersyjne…

U nas, jak na razie wycieli sprzed naszego okna starą akację, którą bardzo lubiliśmy, a do tego gdy widzimy od kilku dni prognozy jakości powietrza, to robi nam się niedobrze (to a propos wczorajszego wpisu). Jednak balkon dla naszych dzieciaków to wciąż fajny przerywnik od gnicia w domu i chętnie na niego wychodzą. Na Gustawa musimy uważać, bo już sam potrafi go sobie otwierać i czasem przebąkuje, przy naszym stanie przedzawałowym, że będzie „sam schodził z balkonu” albo co gorsza, że „chce spadać”.

Pozdrawiamy ze spacerniaka.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s