Ostatni tydzień mamy w domu niemowlaka. Za parę dni Franka skończy rok. Przez te 12 miesięcy, z których połowę spędziła w Polsce, a drugie pół w Indiach, wydarzyło się wiele. Dziś skoncentrujemy się na tym, co miejmy nadzieję, wraz z okresem noworodkowym, bezpowrotnie minie.

Skalpowanie

Wyrywanie włosów z głowy matki (albo z brody ojca). Niesamowite, że taki mały człowiek, ma tak silny odruch chwytny i do tego taką siłę! Najtrudniejsze momenty to te nad ranem, kiedy człowiek kompletnie nie jest przygotowany na atak. Wybudzony ze snu, zaskoczony sytuacją i zmrożony bólem, im głośniej krzyknie tym da większe przyzwolenie na kolejny szturm. Do tego wyciąganie z małej dłoni garści włosów, które traktowane są przez malucha jako najcenniejsze trofeum, łatwe nie jest.

Znikające smoczki

To jest zagadka Sfinksa. Co się dzieje ze smoczkami? Staramy się mieć w domu zazwyczaj kilka, by w razie potrzeby, szybko włożyć jeden z nich do ust dziecka. Niestety, przychodzi w ciągu dnia taki moment, że widoczny jest tylko jeden. Jedyny. Ostatni. Taki, którego trzymamy przy sobie, szukając tych zaginionych i strzeżemy jak oka w głowie. Najdziwniejsze jest to, że nie do końca wiadomo, gdzie one wszystkie znikają. Jest oczywiście kilka miejsc, które wydają się najlepszą kryjówką m.in. przestrzeń między ścianą a ramą łóżka, zagłębienie między poduszkami w kanapie, mała dziura między samochodowym fotelikiem a kanapą, czy plecak rodzeństwa, ale czasem nie ma ich nawet tam. Może kiedyś znajdą się wszystkie razem w najmniej oczekiwanym momencie.

Skakanie tuż po jedzeniu

Dlaczego zaraz po wyssaniu mleka matki, maluch zaczyna wariować tak bardzo, że jego żołądek nie ma szans utrzymać w sobie zjedzonego chwilę wcześniej pokarmu? Czy to naturalny odruch mający wyeliminować nadmiar? Chyba, że to miłość do sztuki. Bo w przypadku naszego dziecka rozmazywanie na różnych powierzchniach tego, co właśnie się z niego wydostało to jedna z ulubionych jego zabaw.

Niespieralne banany

Nie wiemy o co chodzi, ale to jest jakiś koszmar. Śladów po bananie nie można doprać! Nie wystarczy ani 60 stopni, ani odplamiacz. Większość jasnych ubrań, pokryta jest brązowymi plamami chyba już na zawsze. Z resztą poklejona od zaschniętego banana buzia czy sztywne włosy, które po zmieszaniu z wodą stają się trudną do usunięcia mazią, też nie napawają optymizmem. Ale czasem to jedyny pomysł na to, jak przez kilka minut zająć czymś dziecko. Bo banan nie tylko świetnie smakuje, ale ma też fascynującą konsystencję. Ta przechodząca między palcami, spadająca na podłogę i trudna do zebrania lepka masa, daje naprawdę mnóstwo radości. Niemowlakowi rzecz jasna.

Gdzie jest mama?

Nieważne czy dziecko jest najedzone czy nie, wyspane czy zmęczone, mama musi być blisko i musi się dzieckiem zajmować. Jeśli wychodzi, a maluch zostaje z tatą, to dziecko błyskawicznie organizuje sobie zajęcie. Potrafi bawić się samo albo z rodzeństwem. I to przez długi czas. Aż zgłodnieje albo będzie wymagało zmiany pieluchy. Takie rzeczy niestety nie przechodzą gdy mama jest w pobliżu. Sytuacja jest do tego stopnia trudna, że samotne wyjście mamy do toalety, kończy się albo totalnym krzykiem malucha albo jego siedzeniem tuż przy łazienkowych drzwiach i waleniem w nie ile sił. Mama musi nosić, trzymać i karmić nawet co pół godziny, podczas kiedy z tatą, jedzenie może nie istnieć nawet i pół dnia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s