Trzy byki. Ja, Zośka i Franka. Wszystkie urodzone na przełomie kwietnia i maja. Przypadek? Nie sądzę! Dziewczyny w naszym domu mają sporo wspólnego. Są zdecydowane, bywają uparte i konsekwentnie dążą do celu. Niezależnie od tego czy mają 37 lat, 5, czy rok.

Generalnie rzecz biorąc zarówno ja jak i Marcin znaki zodiaku mamy … gdzieś. Nie czytamy horoskopów, nie obserwujemy faz księżyca, nie zwracamy uwagi na numery, z astrologią też nie mamy nic wspólnego. Jednak jakimś dziwnych trafem, z radością przyjęliśmy informacje, że obie nasze córki przyszły na świat w takim a nie innym znaku i potrafimy dostrzec cechy charakterystyczne takiego stanu rzeczy.

Znaki zodiaku w moim życiu odegrały dość istotną rolę. Pierwsza wzmianka pochodzi z mojego pierwszego pamiętnika, który prowadziłam, gdy miałam jakieś 8 lat. Na pierwszej stronie widnieje informacja: „Mam na imię Agnieszka. Mój znak z odiaku to byk”. Rodzice nie wytłumaczyli mi czym jest rzeczony „odiak” ale i ja jakoś specjalnie nie dociekałam. Z resztą przez większość życia udawałam, że rozumiem znacznie więcej niż rozumiałam. Po 30-tce mi przeszło i z należytą szczerością, czasem połączoną z zakłopotaniem lub po prostu poczuciem wstydu, przyznaję się , ze czegoś nie wiem, nie umiem czy nie potrafię. Ale to nie o tym.

Na pierwszym roku studiów, gdy szybko musiałam znaleźć sobie pracę, by się w Warszawie utrzymać, miałam szereg możliwości. Moim celem była jednak „branża medialna”. Po kilku rozmowach kwalifikacyjnych, studentkę dziennikarstwa bez jakiegokolwiek doświadczenia przygarnęło czasopismo (o ile dobrze pamiętam, bo moja pamięć ten epizod raczej wypiera), „Kobieta i życie”. Nie wpisuję sobie tego do CV, nie tylko dlatego, ze spędziłam tam tylko kilka tygodni. Moim redakcyjnym zadaniem było… pisanie horoskopów. Polegało ono na tym, że ze starych numerów gazety brałam po jednym zdaniu z każdego z horoskopów, tworząc zupełnie nowy, swój własny, autorski. Średnio się przy tym bawiłam, za to weekendowa zabawa za pierwsze zarobione pieniądze chyba był świetna, bo nie do końca ją pamiętam.

Kiedy urodziłam trzecie dziecko, bliska memu sercu żona, jeszcze bliższego mi znajomego, która naprawdę interesuje się astrologią i numerologią, napisała kilka słów o mojej świeżo narodzonej córce. Nie wiem czy to przez szalejące w moim organizmie po porodzie hormony, przez sympatię do autorki i jej męża, czy po prostu bardzo dobrze malującą się przyszłość Franki, wzruszyłam się. I robię to za każdym razem, gdy do tych zapisków wracam.

Tak więc wierzę i czuję gdzieś podskórnie, że wszystko w życiu ma znaczenie. Także to kiedy i w jakim znaku zodiaku się urodziliśmy. A to, że pod jednym dachem mieszkają trzy byki bardzo mi się podoba. Co na to chłopaki – Marcin i Gustaw? Mój mąż chyba nie do końca jeszcze wie co to znaczy… i może to lepiej. Z kolei mój syn miłością do byków pała absolutną. Gdy przez pół roku mieszkaliśmy w Indiach, kapiące się w sadzawce, tuż pod naszym oknem, byki obserwowaliśmy wszyscy razem codziennie. Chodząc na spacery, bardzo często mijaliśmy całe ich stada. Chętnie jeździliśmy też do naszych dobrych znajomych- Emilki, Tita i Natalii, którzy mają swojego byka o imieniu Dixie. Gutek nie tylko do niego non stop gadał, ale błagał by na niego wsiąść, karmił go i doglądał. A potem, po powrocie do domu, snuł długie opowieści gdzie był i co widział. Podekscytowany opowiadał, że „ten bik jest bardzo dobry” i pytał kiedy możemy znów do niego pojechać. Dobre pytanie…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s