Prawie 8 miesięcy. Tyle czasu Zocha nie chodziła do przedszkola. 6 ostatnich spędziła w Indiach, kolejne dwa, w domu. Wczoraj, wszystko się zmieniło. No … prawie wszystko.

Pierwszy raz od 8 miesięcy nastawiliśmy budzik. Właściwie trochę na wyrost, bo przecież przez ostatnie miesiące nie zdarzyło się, by któreś z dzieci wstało później niż o 7. A więc każdego dnia najpóźniej o 7 na nogach jest też któreś z nas. I to jest ten lepszy wariant, bo zazwyczaj noc kończy się nam jednak około 6.

Budzik zadzwonił o 7. Dokładnie wtedy, gdy z uśmiechem od ucha do ucha siedziała w naszym łóżku Franka i od kilku już minut ćwiczyła między nami „kontrolowane upadanie”. Reszta rodzeństwa jeszcze spała, więc Zośkę trzeba było obudzić. Poranek nie różnił się jakoś specjalnie od pozostałych, choć przy drzwiach czekał od weekendu spakowany worek. Bez przesadnej ekscytacji nasza najstarsza córka wiedziała, że idzie do przedszkola na spotkanie ze znajomymi i Panią Dorotką, która bywa w naszym domu synonimem kogoś, kto wie coś lepiej niż my.

Jak za starych czasów Zocha zjadła w domu śniadanie, by już za chwilę zjeść kolejne w przedszkolu. Znamy dobrze ten schemat i nie mamy nic przeciwko niemu, choć w przypadku obiadu, który jedzony jest także w obu miejscach czujemy, że może to być prędzej czy później problematyczne. Chwilę przed ósmą Zośka stała już ubrana od stóp do głów. W butach, kurtce i maseczce, z workiem w ręku. Rzutem na taśmę, z opuszczoną „po polsku”, czyli na brodę, maseczką umyła jeszcze w biegu zęby. Rodzeństwo przyglądało jej się podejrzliwie, a Gutek wyczuwając co się święci, biegał po mieszkaniu z pilotem od telewizora w ręku i krzyczał „Blaze, blaze, blaze”. Gdy tylko drzwi się zamknęły, umościł się wygodnie na łóżku i rozpoczął swój bajkowy seans. Franka zajęła się swoimi sprawami, czyli rozrzucaniem jedzenia po kuchni i gonitwą za przemieszczającymi się po mieszkaniu piersiami matki.

Cisza. A przynajmniej coś, co mogłoby ją przypominać, gdyby nie grający telewizor i wydobywające się z naszej najmłodszej córki, wysokie tony. A jednak. Jakby cisza. Jest jakoś tak ciszej i spokojniej powiedzieliśmy do siebie wsłuchując się w odgłosy mieszkania, w którym nagle znalazły się cztery, a nie pięć osób. Różnica okazała się bardzo słyszalna i bardzo odczuwalna. „Ciekawe co robi Zośka”, „Tęsknię za nią”, „Myślę o Zosi cały czas” rzucało raz na jakiś czas któreś z nas. W końcu 8 miesięcy życia ze sobą 24h na dobę robi swoje.

O 15.45 nadszedł czas odbioru. Wyszła uśmiechnięta, chyba zadowolona. Opowiedziała, że nie ma zabawek „z uwagi na zachowanie bezpieczeństwa” (zapewne cytat z pani Dorotki), że dzieci te same, co przed wyjazdem do Indii tylko trochę ich mniej, że bawiła się z Amelką w dzidziusia, ale trudno było sprecyzować kto był w tej zabawie kim. Oczywiście, choć brzmi to trochę głupio, zadaliśmy też pytanie o to co jadła (jakby miało to jakieś znaczenie). „Suchy chleb”- odpowiedziała bez zastanowienia. Na nasze zdziwienie i dociekania rozwinęła opowieść. „Na śniadanie był suchy chleb. Jadły go wszystkie dzieci. Na obiad znów nam dali suchy chleb. Nie tylko mnie- wszystkim. Panie zapomniały zamówić posiłki. Ale jutro juz mają być”. Informacje te mocno nas zdziwiły i zaniepokoiły. Na tyle, że postanowiliśmy zadzwonić do przedszkola i zapytać jak to możliwe, że dzieci, przez ponad 7 godzin jadły tylko chleb.

„Mamo, nie dzwoń. Żartowałam. Było jedzenie … ” powiedziała Zocha. Nie prędko znów zadamy jej pytanie o przedszkolny jadłospis. Prędzej sprawdzimy sobie w internecie. Choć i to ma raczej wątpliwy sens.

Za tydzień do żłobka wyruszą Gutek i Franka. Coś czujemy, że będzie o czym pisać. I będzie czas, by pisać. Bo pierwszy raz od 8 miesięcy zostaniemy sami. Bez dzieci. Nieśmiało snujemy plany co obejrzymy, co przeczytamy, choć oboje marzymy o tym, by w naszym mieszkaniu znaleźć wreszcie ciszę. I choć odrobinę odespać te 8 ostatnich miesięcy.

Jedna myśl na temat “Do przedszkola

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s