Spokój. To wartość podstawowa. I oczywiście nie mamy na myśli przerw od zajmowania się naszymi energicznymi dziećmi, czy wieczornych chwil ciszy niezakłóconych żadnym szumem. Mamy na myśli emocjonalną stabilizację, poczucie bezpieczeństwa i przekonanie, że to jak żyjemy, jest dla wszystkich nas dobre. Choć nie każdy to rozumie.

1. Dzieci krzyczą. Za głośno. Za często. Najgorzej, że piskliwie. Nawet ich śmiech wchodzi w nieznośne dla uszu rejestry. Jakie to szczęście, że mieszkająca pod nami Pani Basia to osoba sędziwa i nie słyszy ani głosów naszych dzieci, ani przesuwanych po starej, drewnianej posadzce mebli. No ale tak czy inaczej, dzieci mamy niewychowane. Niewytresowane, niezastraszone, no więc niegrzeczne. Przydałby się pewnie porządna bura, żeby kultury ich nauczyć. A tak to dzikie pozostaną.

2. Nie mieszkamy w „apartamencie” w tzw. nowym budownictwie. A weźmy na przykład takie Kabaty czy Wilanów. Przecież one takie ładne. I wszystkie sklepy pod nosem- nie ma sensu nawet nigdzie jeździć. Można z osiedla nie wychodzić. Raj dla młodych ludzi. A ulice jak wybiegi – pełne nowych kolekcji, białych jak śnieg Conversów, kolorowych New Balanców, stojących w polo kołnierzyków, mokasynów na krótkich skarpetkach i wyprasowanych twarzy. A dla dzieci piękne place zabaw. Wreszcie miałyby się z kim i gdzie bawić. I jak bezpiecznie bo przecież osiedla zamknięte! A u nas w kamienicy średnia wieku 60+. W kącie pod śmietnikiem pan sąsiad dzióbie swoje warzywa w ogródku i gacie się suszą na sznurze. Wieśniactwo głębokie.

3. Na wakacje do Indii. A tam brudno. I biedne, gołe dzieci biegają i żebrzą. A można by było przecież na dwa tygodnie w all inclusive. Do Egiptu, Grecji, do Turcji czy gdzieś. Na basenik, nad morze, popluskać się, foteczki zrobić. Powybierać z tych stołów różnych makaronów, fryteczek, ciasteczek, popróbować, sosami oblać kopiaste górki. I dokładać ile się chce. Na wycieczkę fakultatywna pojechać. Nawet na dwie. Pamiąteczki wszystkim pozwozić. To jest wyjazd! A nie tak trójkę małych dzieci w busz i „trzeci świat” ciągnąć.

4. W podartych ubraniach dzieci chodzą. A to dziura na kolanie, a to rozerwana sukienka. Wstyd. No przecież chyba macie pieniądze, żeby kupić im nowe. A my nie kupujemy. Dobrze, że jedno po drugim ubrania dziedziczy, no ale bez przesady. Zacerować albo wyrzucić trzeba zniszczone. A o tym, że niemowlaki kąpiemy nie częściej niż raz w tygodniu w pewnych kręgach nie rozmawia się wcale. Patologia.

5. Niesprawiedliwie czas swój dzielimy. Każdemu przecież należy się po równo. Jak w odwiedziny do jednych, to do drugich też trzeba. Jak zapraszamy na imprezę, to powinniśmy wszystkich, a nie wybiórczo, bo będą pewnie gadać. Jak komuś prezent to najlepiej wszystkim w tej samej cenie. Przecież to podstawa uczciwości rodzinnej, społecznej czy towarzyskiej. Kurtuazja wartością nadrzędną. Do kosza z prawdą, bliskością i prawdziwą potrzebą.

6. Do pracy od 8 do 17 od poniedziałku do piątku nie chodzimy. Ale co to za praca, że się dupogodzin w robocie nie siedzi. I jeszcze to tlące się, wracające jak bumerang w różnych sytuacjach, zadawane niezgrabnie i pod dywanem pytanie – to ile dokładnie zarabiacie?

7. Z Warszawy wynieść się chcemy. Są tacy co pytają – ale jak to? Ale gdzieś niedaleko? Do willi jakiejś pod miasto? Przecież tu wszystko jest. Praca, przedszkola, szkoły dobre, teatry i kina. Nie można tego tak zostawiać. Dzieci macie. To nieodpowiedzialne. Jak wam lasu brakuje to możecie przecież wsiąść w auto i w ciągu godziny (a czasem i dwóch) do Kampinosu pojechać. I wrócić. Nie ma co cudować.

Jesteśmy spokojni. Szczęśliwi. Szczerzy, asertywni (w prawdziwym, a nie obiegowym tego słowa znaczeniu), pewni siebie. I impregnowani na plany zagospodarowania naszego życia przez kogokolwiek innego. Amen.

2 myśli na temat “Dom polski – 7 grzechów

  1. Nie wiem, jakoś to co piszesz budzi we mnie ogromny sprzeciw. Nawet już nie chodzi o tę dozę poczucia wyższości wobec wyborów rówieśników, wobec ich sposobu wychowania dzieci czy stylu życia, ale o to, że te podróże do Indii są tak samo neokolonialnym, konsumpcyjnym procederem, jak podróże do Egiptu na all inclusive – ot przyjeżdża bogata Europa z hajsem tam zarobionym, pożyć sobie jakiś czas beztrosko, korzystając z wartości waluty, w której zarabiają. Białym, zamożnym, wykształconym, sprawnym, heteroseksualnym i bardzo zadowolonym z siebie ludziom zazwyczaj radzę: check your privilege, przynajmniej zanim zaczniesz szejmować innych 🙂

    Polubienie

    1. Droga Mario, rozumiemy, że każdy wybiera to, co dla niego najlepsze. Ten tekst jest o tym, co my wybieramy i co uważamy dla siebie za najlepsze. I o tym, że nasze wybory wzbudzają niezrozumienie u innych. Czy nasze wybory są lepsze niż wybory innych? Dla nas tak. Bo są nasze. Czy są lepsze dla innych? Zapytaj innych. Nie rozumiem czemu się sprzeciwiasz. Jeśli wyrażasz w ten sposób Twój sprzeciw wobec naszych wyborów- szanujemy go ale nie przyjmujmy, bo to nasze życie. Co do podróży do Indii skrajnie się z Tobą nie zgadzamy. Codzienne życie przez pół roku w Indiach pięcioosobowej rodziny, a tydzień czy dwa all inclusive w Europie czy gdziekolwiek indziej to przepaść. I owszem, nie żyjemy tam jak przeciętni Hindusi. Nie zamierzamy , nie potrafimy bo to z bardzo wielu oczywistych rzeczy niemożliwe. PS.My ludziom nie radzimy a życzymy tego, by żyli tak, by byli z siebie jak najbardziej i jak najczęściej zadowoleni.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s