No więc taki termin istnieje. Nieoficjalnie, ale jednak. Określany jest też „alergią na tatę”. Polega na tym, że dziecko chce wszystko robić z mamą. Towarzyszyć jej nawet wtedy, kiedy ta, robi siku. A gdy maluchowi się tego zabrania, uaktywnia się cały, pokaźny zbiór zachowań, nazwijmy to, „uciążliwych”, takich jak wycie, krzyczenie, płakanie, kopanie, szarpanie, tupanie, plucie, uderzanie, szczypanie i co tam jeszcze aktualnie dziecko potrafi.

U nas w domu obserwuje się czasem to zjawisko, choć raczej w wersji „light”. Dla Zośki i Gutka mama, rzeczywiście jest najlepsza, jak boli, piecze, swędzi. Przytuli, pogłaszcze, pomoże. No chyba, że na coś nie pozwala. Wtedy wsparcia i ukojenia błyskawicznie szuka się u taty.

Z kolei nasza najmłodsza Franka, z racji tego, że wciąż ssie pierś, na mamozę zapada najczęściej. Ciężko zjeść śniadanie, bez tego „słodkiego ciężaru” na kolanach. Nie łatwo się umyć czy ubrać, bo mały człowiek cały czas przyklejony jest do nogi i błagalnym wzrokiem prosi o wzięcie na tzw. rączki. Absolutnie nie ma zgody i zrozumienia dla samotnych wizyt w toalecie. Kończy się to zazwyczaj głośną awanturą.

No i co? No i nic. My mamy na to zgodę, dzieci mają na to zgodę. To, co chcemy i możemy im dać – czyli miłość, bliskość, czułość, czy poczucie bezpieczeństwa nie jest reglamentowane. Trwa 24h/7. Tak więc jakiekolwiek przerwy w zapewnieniu im podstawowych potrzeb, są dla maluchów niezrozumiałe. A dla nas zrozumiały jest ich protest wobec chwil, kiedy nasz kontakt jest utrudniony. Siedzą więc w swoim ataku złości tak długo, aż jedno z nas będzie w stanie podejść i pomóc im ten stan przezwyciężyć.

Ci, którzy nas znają, dobrze wiedzą, że zarówno mama jak i tata są tak samo mocno zaangażowani w życie rodzinne. Kiedy jedno robi jedzenie, drugie ubiera. Gdy tata kąpie, mama w tym samym czasie zajmuje się np. nabulizacją. I tak w kółko. Wszystko robimy razem. Gdyby nie to, że to jednak kobieta rodzi i karmi piersią, nasze dzieci z pewnością byłby z każdym z nas związane dokładnie tak samo. Jednak znany, jeszcze sprzed narodzin, zapach matki i mleka sprawiają, że mamoza i nas nie omija.

Przy procesie „odmamozowienia” bardzo pomaga aktywność. Im więcej się dzieje, im częściej gdzieś chodzimy, czy jeździmy, im chętniej wymyślamy kolejne wycieczki i zabawy, tym samym dziecko pochłonięte jest tym, co tu i teraz. Mama staje się jedynie elementem, a nie centralnym punktem tej całej, zwanej rodziną, układanki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s