Dziecięcy słownik pełen jest zagadek. Rodzic wsłuchuje się więc w skupieniu, w każdy, wypowiadany przez malucha wyraz. Ważne jest wszystko. Ilość sylab, kontekst, charakterystyczny układ dźwięków. Bo na odpowiedni ciąg liter nie ma co liczyć. Tysiące razy zastanawialiśmy się i wciąż zastanawiamy, co chce nam powiedzieć nasze dziecko. Dziś, tylko kilka, prędzej czy później rozszyfrowanych, przykładów.

Agi-hator. Słowo wypowiadane z wyjątkowym przejęciem, któremu towarzyszy charakterystyczna mimika wypowiadającego je Gustawa. Ni to grymas, ni to warczenie z odpowiednio zmarszczonym nosem. No więc chodzi o aligatora. Niby łatwizna…

Je je laa. Nieznoszący sprzeciwu zwrot, z pobrzmiewającą prośbą w głosie, który słyszeliśmy z ust Zośki po kilka razy dziennie. Na szczęście powtarzany był po konkretnych sytuacjach, co pozwoliło nam dość szybko go zrozumieć. Jeszcze raz.

Bombaj. Niestety, ku wielkiemu naszemu rozczarowaniu nigdy nie chodziło naszej córce o uwielbienie (które podzielamy) do wielkiego, indyjskiego miasta. Bombaj to po prostu tramwaj.

Batabiła. Wyraz, który na stałe zagościł w naszym słowniku. Do tej pory używamy go, gdy chcemy wyrazić rozczarowanie czy niezadowolenie. Usłyszany po raz pierwszy w samochodzie, na trasie Łódź-Warszawa z ust dwuletniej wtedy Zośki. Był to fragment piosenki, który w oryginale brzmi: „Mucha, mucha w mucholocie, jak w prawdziwym samolocie”. Nasza córka przez długi czas śpiewała” „Mucha, mucha w mucholocie, batabiła lamolocie”. W sumie bez różnicy.

Kujki jeko. Jasna sprawa. Codzienny, śniadaniowy zestaw nie tylko Gustawa ale i Zośki. Kulki i mleko. Obowiązkowo kejtowe, znaczy czekoladowe. W przypadku Zośki ważnym elementem porannego posiłku był też ogut, czyli po prostu jogurt.

Jaksam. Od wielu miesięcy bohater domu. Wzór i autorytet naszego syna. Dzielny Strażak Sam.

Kiniamota. Długo rozpracowywaliśmy, o co może chodzić. Tym bardziej, że ekscytacja Gutka podczas wymawiania tego słowa zawsze sięgała zenitu. Dziś już nie ma wątpliwości. Jaskinia smoka. Kurtyna.

Czekamy z niecierpliwością na frankową encyklopedię. To już niebawem.

Jedna myśl na temat “O co chodzi?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s