Patrzymy na Frankę i momentalnie mamy przed oczami obrazek, jak cztery lata temu Zośka, w tej samej sukience, bawiła się z innymi dziećmi na pikniku w parku. Kładziemy ją spać w piżamie, w której jeszcze niedawno zasypiał Gutek. Chętnie ją zakładał, bo lubił wyszukiwać na niej swoje ulubione zwierzaki. Z resztą dokładnie to samo robiła dwa lata przed nim Zocha. Czerwone, bardzo charakterystyczne, uwielbiane przez rodzeństwo dresy, już czekają na półce u Franki. Bo w naszym domu te same ubrania noszą wszystkie dzieci, jedno po drugim. I większość z nich, z powodzeniem będzie można założyć jeszcze kilku kolejnym maluchom przez kolejnych kilka lat.

Gutek i Zośka 2017
Gutek i Zośka 2019

Jeszcze przed narodzinami naszego pierwszego dziecka, zaopatrzyliśmy się w ubranka na kolejne etapy jego życia. Nie wpadliśmy w szał zakupów, nie odwiedzaliśmy sklepów z asortymentem dla najmłodszych. Wszystko zamawialiśmy przez internet i to głównie ze sklepów w USA. I nie miało to nic wspólnego ani z podążaniem za aktualną modą, ani z zamiłowaniem do zachodnich trendów, ani tym bardziej z chęcią wydawania fortuny za oryginalne produkty. Wręcz przeciwnie. Latem, kupowaliśmy rzeczy z zimowej wyprzedaży. Zimą, z letniej. Za świetne spodenki czy bluzki płaciliśmy 3 – 5 dolarów za sztukę, a za porządne zimowe kurtki około 15 dolarów. Wszystko jednokolorowe. Szare, białe, granatowe albo czarne, mimo że oczekiwaliśmy narodzin dziewczynki. I co najważniejsze, jakość tych rzeczy do tej pory jest nieporównywalna do większości tych, które można znaleźć w popularnych w Polsce sklepach.

Nie podoba nam się dziecięca moda. Nie pasują nam misie, samochodziki, motylki, o kokardkach i różyczkach nie wspominając. To co słodkie i różowe, wykluczyliśmy w przedbiegach. Wszystko co mamy jest zwyczajne, wygodne i normalne. Tak bardzo, że gdyby każdą z tych rzeczy powiększyć kilkanaście razy, moglibyśmy i chcielibyśmy nosić to i my. Dajemy dzieciom wybór. Każdego dnia same mogą zadecydować, co chcą na siebie włożyć. Ale o tym co mają w szafie, póki co decydujemy sami. Tiuli, falbanek i brokatu, mimo, że dla Zośki coraz bardziej pociągające, nie ma u nas zbyt wiele. Trafiają się w formie prezentów.

Zośka 2015
Franka 2020

Sami przekonaliśmy się też, że piękne rzeczy bywają kompletnie niefunkcjonalne. Co gorsza, gdy coś jest piękne i drogie, a zostaje prędzej czy póżniej ubrudzone czy zniszczone, pojawiają się zupełnie niepotrzebne emocje. Człowiek irytuje się bezsensownie, głównie na siebie, że nie przewidział czy nie dopilnował, a przecież chodzi tylko o kawałek materiału.

Czasem pojawia się potrzeba lub zwyczajna chęć kupienia naszym dzieciom czegoś nowego. Nie lubimy chodzić po sklepach i szukać, choć i tak się zdarza. Jednak zdecydowanie częściej, konkretnych rzeczy szukamy w sieci. Zaglądamy głównie do popularnych w Polsce sieciówek. I pomimo, że wiele z tych rzeczy jest naprawdę fajnych, czujemy pewien niesmak. Widząc reklamujące te ubrania dzieci, zazwyczaj dziewczynki, w dorosłych pozach, z uchylonymi (najczęściej dużymi) ustami, z kolorowymi paznokciami, patrzące gdzieś uwodzicielsko w dal, budzi się sprzeciw. Wiele razy zamknęliśmy komputer z niezrealizowanym zamówieniem w koszyku.

Są polskie firmy, które nie tylko szyją ze świetnej jakości materiałów, zwracają uwagę na prostotę, wygodę, funkcjonalność, a także mają tkaniny dalekie od infantylnych. Na ich stronach mali modele, po prostu bawią się mając na sobie reklamowane ubrania. Mamy kilka swoich ulubionych dziecięcych marek. Szkoda, że ceny tych rzeczy są po prostu wysokie. Żałujemy, bo zdecydowanie częściej wolelibyśmy wspierać rodzime biznesy.

Zośka, Gustaw 2017
Gustaw 2018

Przy pierwszym dziecku niewyobrażalnym wsparciem dla młodych rodziców są przyjaciele i znajomi, którzy chętnie dzielą się tym, co mają po swoich maluchach. Wielokrotnie z tego korzystaliśmy dostając naprawdę świetne rzeczy. No i są jeszcze babcie. Niezależnie od tego jak często im się mówi, że „naprawdę niczego nie potrzebujemy” i że „sami chcemy kupować ubranka” i tak coś przyniosą. Przyjmujemy, dziękujemy, a czasem odkładamy na specjalną półkę. Chcemy po swojemu.

2 myśli na temat “Trzeci obieg

  1. Bardzo podoba mi się wasz sposób życia. Mimo, że nie mam dzieci sama dla siebie mało kupuje. Wiadomo czasami jest taka chęć, że ciężko ja opanować, ale zdarza się na szczęście rzadko. Sama lubię przerabiać różne rzeczy. Na moje szczęście potrafię szyć. Pozdrawiam cieplutko całą rodzinkę 😚

    Polubienie

  2. Lubię jednokolorowe ubranka, mnogość printów na każdej części garderoby często mnie przytłacza. Te jednokolorowe zamawiam na mybasic, wybieram fason i wybieram kolor, który aktualnie chcę. Ale nie traktujcie też tego jako reklamę czy namawianie 😉
    pozdrawiam 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s